TEN DZIEN

Oto Partia - ludzkosci wzrok.
Oto Partia - sila ludow i sumienie.
Nic nie pojdzie z jego zycia w zapomnienie.
Jego partia rozgarnia mrok.


WSTEPUJACEMU DO PARTII

Partia. Nalezec do niej,
z nia dzialac, z nia marzyc,
z nia w planach nieuleklych,
z nia w trosce bezsennej -
Wierz mi to najpiekniejsze,
co sie moze zdarzyc
w czasie naszej mlodosci
- gwiazdy dwuramiennej.

("Pytania zadawane sobie")
Wislawa Szymborska

 

 

 

STANISLAW KRAJSKI O SZYMBORSKIEJ

 

Szymborska, Stalin i Giordano Bruno

Niedawno minela w miare okragla, bo piecioletnia rocznica przyznania nagrody Nobla Wislawie Szymborskiej. Od tego czasu tak negatywne jak i pozytywne emocje w znacznej mierze juz minely, a bylo ich w 1996 roku wiele. I znowu tak jak przed tym rokiem o Szymborskiej praktycznie sie nie mowi. Nie wiadomo tez dokladnie, co robi. O swoim istnieniu i aktywnosci, glownie politycznej, dala znak latem tego roku wspierajac czynnie "swoim autorytetem" w wyborach parlamentarnych Unie Wolnosci poprzez wejscie do jednego z zalozonych dla jej ratowania komitetow.

Gdy niespelna miesiac po ogloszeniu przez Szwedzka Akademie jej werdyktu wyszla ksiazka, ktora napisalem wraz z zona Ewa (z wyksztalcenia polonistka i etykiem) pt. "Dwie twarze Wislawy Szymborskiej" spotkalo mnie wiele atakow ze strony tych, ktorzy widzieli w Noblistce bohatera narodowego, swietosc, ktorej nie wolno kalac. Ataki te mialy rozny charakter. Byly to ataki prasowe odsadzajace mnie od czci i wiary lub starajace sie mnie osmieszyc (oczywiscie krolowala tu "Gazeta Wyborcza). Byly to listy od oburzonych czytelnikow (zdarzalo sie, ze przesylali mi, w dowod protestu, nasza ksiazke poczta piszac, ze "tego swinstwa" nigdy by nie kupili gdyby wiedzieli, ze "takie rzeczy" tam sa powypisywane). Atakowano mnie na spotkaniach autorskich. Najczesciej robili to nauczyciele jezyka polskiego, ktorych autorytet bezwiednie i nieswiadomie podrywalem. Gdy dowiadywali sie bowiem, ze w ich miescie jest spotkanie z autorem ksiazki o Szymborskiej przygotowywali na nie mlodziez mowiac o Noblistce w samych superlatywach, a nastepnie przyprowadzali mlodziez na spotkanie, na ktorym ja mowilem o niej z reguly zle. Tego typu starcia konczyly sie jednak najczesciej dobrze gdy proponowalem sprawe przemyslec wspolnie ponownie w ramach tematu pt. "Literatura a moralnosc". Niekiedy nawet nauczyciele zobowiazywali sie publicznie, ze taki temat bedzie tematem najblizszego wypracowania w ich klasach.
Moja argumentacja byla tu prosta. Jeden z najwiekszych filozofow XX w. Martin Heidegger byl przez wiele lat czlonkiem NSDAP. Po wojnie, pomimo jego wielkosci i slawy, objela go lustracja antyhitlerowska. Przeniesiono go na wczesniejsza emeryture i otrzymal zakaz wykladania na wyzszych uczelniach, co przestrzegano, o ile wiem, do konca jego dni (a wiec do polowy lat szescdziesiatych). Problem Heideggera polegal tez i na tym, ze nigdy sie nie pokajal i nie odcial wyraznie od hitleryzmu. Jeden z jego uczniow napisal nawet ksiazke o jego zwiazkach z hitleryzmem, ktorej zreszta nie mogl przez dlugie lata wydac bo tak wiele srodowisk chcialo za wszelka cene chronic filozofa (udalo mu sie to wreszcie w USA). Powodem napisania tej ksiazki byl fakt, ze naciskany przez wiele lat przez tego ucznia Heidegger nie chcial wyraznie potepic nawet hitlerowskich obozow koncentracyjnych.

Po zreferowaniu tej historii przypominalem o scislych zwiazkach Noblistki ze stalinizmem, o jej sluzbie tak jako poetki jak i czlowieka dla tego zbrodniczego ustroju, o tym, ze nigdy w sposob wyrazny wbrew zreszta temu, co napisano w uzasadnieniu werdyktu nagrody (napisano tam: "Dawno temu, w latach piecdziesiatych, Wislawa Szymborska ulegla socrealistycznemu zniewoleniu umyslow. Poetka odciela sie od dwoch pierwszych wydanych w 1952 i 1954 tomikow.") nie potepila stalinizmu i nie wyrazila skruchy z powodu swojego dla niego poparcia, jak rowniez nigdy tak przed otrzymaniem nagrody jak i potem, nie probowala zadoscuczynic negatywnym owocom swojej "politycznej" dzialalnosci.

Nastepnie zadawalem pytania: jaka jest roznica pomiedzy hitleryzmem a stalinizmem?; czy Heidegger, nie opuszczajac, w zasadzie, przez caly okres trwania hitleryzmu, murow uniwersyteckich robil cos gorszego niz Szymborska?; czy poetka nie powinna odciac sie, przeprosic, zadoscuczynic tym bardziej teraz kiedy pieniedzy jej nie brakuje czy nie powinna chocby sfinansowac Herbertowi przesladowanemu tak bolesnie przez ten ustroj, ktory ona umacniala tak mu potrzebnej operacji na Zachodzie?

Nastepnie stwierdzalem: "Nie powiedzialbym zlego slowa Szymborskiej gdyby zrobila to wszystko. A co ona zrobila? Raczej ukrywala sie w prywatnosci. Wiadomo tylko, ze swoim autorytetem wsparla Michnika gdy ten atakowal lustracje przeprowadzana za rzadu Olszewskiego pomagajac w obaleniu rzadu i powstrzymaniu lustracji. Michnik po obrzuceniu obrazliwymi epitetami zwolennikow lustracji napisal wtedy: "Ale czasem jezyk polityki okazuje sie nazbyt suchy i plaski. Wtedy przemawia literatura. Wislawa Szymborska Wielka Dama Polskiej Literatury przeslala nam swoj nowy wiersz. Niechaj jego przeslanie bedzie i naszym glosem w sporze z nikczemnoscia i nienawiscia" Obok, na pierwszej stronie "Wyborczej" wydrukowany zostal wiersz Szymborskiej "Nienawisc": "Spojrzcie, jak wciaz sprawna,/jak dobrze
sie trzyma/ w naszym stuleciu nienawisc/ Jak lekko bierze wysokie przeszkody/ jakie to latwe dla niej - skoczyc, dopasc/ Religia nie religia/ byle przykleknac na stracie/ Ojczyzna nie ojczyzna - byle sie zerwac do biegu." Wiadomo, ze nie pomogla Herbertowi ale jakas sume pieniedzy dala na fundacje Kuronia.
Problem Szymborskiej to jednak nie tylko problem oddania sie artysty w sluzbe zbrodniczemu totalitaryzmowi, w sluzbe w ramach ktorej musiala tez dzialac przeciwko innym, mniej pokornym lub niepokornym artystom. To rowniez problem jej nadzwyczajnej gorliwosci w tej sluzbie. Znakiem tej gorliwosci jest chocby jej wiersz napisany po smierci Stalina, w którym nie tylko wyraza swa rozpacz ale rowniez wzywa do poglebienia stalinizmu: "Pod sztandarem rewolucji wzmocnic warty / wzmocnic warty u wszystkich bram". W tym samym wierszu pisze tez: "Oto Partia ludzkosci wzrok/ oto Partia sila ludow i sumienie? Nic nie pojdzie z jego zycia w zapomnienie."

A przeciez mozna bylo inaczej. Dala temu wyraz chociazby moja Matka (slowo matka my Polacy zawsze powinnismy pisac z duzej litery), ktora jako mloda dziewczyna nagabywana w pracy, by napisala do zakladowej gazetki sciennej, co czuje po smierci Stalina napisala: "Czuje to, co caly narod polski". Komunisci byli zadowoleni. Koledzy sie smieli i gratulowali Mamie odwagi.
Nota bene nie jest to jedyny wiersz poetki, w ktorym wielbi PZPR, jak zreszta na wieloletniego czlonka tej partii przystalo. Szymborska napisala tez utwor zachecajacy mlodych, by wstapili do tej organizacji, ktora, jak napisala, "rozgarnia mrok":. Mowi tam o wstepnej rozmowie z kandydatem: "Pytania brzmia ostro/ ale tak wlasnie trzeba/ bo wybrales zycie komunisty/ i przyszlosc czeka / twoich zwyciestw." Noblistka zapewnia tez, ze: "Partia. Nalezec do niej./ Z nia dzialac/ Z nia marzyc,? Z nia w planach nieuleklych./ Z nia w trosce bezsennej/ wierz mi to najpiekniejsze/ co sie moze zdarzyc."
Znakiem tej gorliwosci byly wiersze poetki, w ktorych wielbila rewolucje, rewolucje, w ramach ktorej wymordowano setki tysiecy niewinnych ludzi, rewolucji, ktorej bezposrednim owocem byla smierc dziesiatek milionow niewinnych ludzi rozstrzelanych strzalem w tyl glowy, utopionych, zaglodzonych, zmarlych z wycienczenia w obozach koncentracyjnych (gulagach). Tak jeden z nich opowiada o wydarzeniach w Palacu Zimowym: "Gdy sie wdarli na te schody marmurowe/ kolowaly swiatla zlocen jak w lichtarzach/ dygotaly sciany plowe, stropy plowe/ i warczalo echo krokow w korytarzach/ Stary swiecie oto przyszla noc zaplaty/ Gdzie sie kryjesz przed wykletym, ktory powstal/ (...) Wiec zapadaj sie jak w topiel w glab zwierciadla/ jazdo moru, jazdo glodu, panska jazdo/ z kazda chwila podobniejsza do widziadla/kawalerio kapitalu, na dno, na dno."
Poetka nie zapomniala oczywiscie o stojacym na czele rewolucji Leninie poswiecajac mu specjalny wiersz.. Lenin, jej zdaniem, to "nowego czlowieczenstwa Adam".
 W innym poetka wyraza swoje glebokie przekonanie, ze wszyscy w Zwiazku Sowieckim sa zachwyceni z "dobrodziejstw" rewolucji: "Nie znam mowy ludu Turkmenii/ mysle tylko, ze slowo Pazdziernik / znaczy tyle co woda zrodlana/ pragnacemu z miloscia podana."
Znakiem tej gorliwosci byly poetyckie holdy Szymborskiej skladane Zwiazkowi Sowieckiemu, holdy pelne klamstwa takie np. jak wiersz, w ktorym wklada w usta jego reprezentantow, tych, ktorzy czekali az Warszawa sie w 1944 r. wypali, tych ktorzy zniewolili i okradli Polske, ktorzy dokonali eksterminacji tylu polskich patriotow slowa: "Kruche bywaja sciany domow/ gdy pocisk wojny godzi w domy/ nie placzcie polskie dzieci w schronach/ Bedziemy oszczedzali gromow/ Nie chcemy ranic waszych miast/ Nie chcemy ranic waszych wsi."
Znakiem tej gorliwosci byl tez jej poetycki zachwyt nad "miastem socjalistycznym" Mowi o nim, ze "jest to miasto dobrego losu", miasto "bez przedmiesc i zaulkow", miasto, ktore jest zawsze "w przyjazni z kazdym czlowiekiem"
Jakis czas po otrzymaniu przez nia nagrody Nobla otrzymala tez tytul honorowego obywatela Krakowa. Tego samego dnia na zaproszenie studentow Akademii Gorniczo-Hutniczej w Krakowie mowilem na temat "Dlaczego Szymborska na ten tytul nie zasluguje?" przypomnialem wtedy o jeszcze jednym ze znakow tej jej gorliwosci w sluzbie zbrodniczemu ustrojowi, gorliwosci, ktora dotknela Krakowa gdy Szymborska z garstka podobnych jej krakowskich intelektualistow domagala sie przyspieszenia wykonania wyrokow smierci na krakowskich ksiezach, ktorych komunisci klamliwie oskarzyli o prace dla obcego wywiadu.
Co na to Noblistka?. Znam tylko jedna jej, i to poetycka, probe ustosunkowania sie do tych zaslug i do tej gorliwosci. Jest to wiersz pt. "Pochwala zlego o sobie mniemania". Jego najwazniejszy fragment brzmi: "Nic bardziej zwierzecego/ niz czyste sumienie."
O roznych tego typu "zaslugach" Noblistki mozna by pisac dlugo. Do PZPR. wstapila juz pod koniec lat czterdziestych. Byla czlonkiem partii do 1966 r. W tym czasie byla czlonkiem zespolu redakcyjnego "Zycia Literackiego" szefem jego dzialu poetyckiego. W Slowniku Literatury Polskiej XX wieku" znajdujemy nastepujace podsumowanie tego okresu funkcjonowania periodyku: "Wyjasnienie fenomenu dlugowiecznosci Zycia Literackiego" tkwi byc moze w pelnej dyspozycyjnosci czesci zespolu redakcyjnego w stosunku do kolejnych ekip rzadzacych". Po okresie stalinowskim Szymborska przygotowywala spiewnik majacy uczynic z harcerzy mlodych, ideowych komunistow. Wedlug jej zalozen polscy harcerze mieli spiewac przy ogniskach "Miedzynarodowke", "Czerwony sztandar" (piesn szczegolnie ulubiona przez komunistycznych przywodcow), "Na barykady" (piesn rewolucyjna z 1905 r.) "Kowal" ("tradycyjna piesn rewolucyjna", "Badz zawsze gotow" (hymn pionierow
radzieckich z 1928 r.), "Marsz mlodziezy radzieckiej" itd. Wedlug Szymborskiej polska mlodziez gdy juz bedzie w odpowiednio podnioslym i zarazem radosnym nastroju powinna spiewac: "Konsomolskie jasne slonce opromienia caly swiat/ pozdrowienia sle dzis Polsce/ cala mlodziez kraju Rad." Pisala tez wiersze wymierzone w katolicyzm (chocby wiersz "Budowa nowej plebani", ktory mowi o tym jak ksieza cynicznie zastraszaja ludzi by wyciagnac z nich gotowke), sugerujace, ze Polska jest krajem antysemitow, ktorych stac "na wiele" (np. "Syn niech imie slowianskie ma/ bo tu licza wlosy na glowie/ bo tu dziela dobro od zla / wedle imion i kroju powiek"; jeden z publicystow piszac o tym wierszu stwierdzil, ze jest to wiersz o obojetnosci Polakow wobec zaglady Zydow; Szymborska mozna dzis nazwac prekursorka Grossa).
Na koniec warto jeszcze tak wspomniec, ze jeden z krytykow we wstepie do "Poezji" Szymborskiej stwierdzil, ze ta poezja jest "w duchu Leibniza czy Giordano Bruno". Leibniz byl deista i rozokrzyzowcem (w skrocie mozna powiedziec, ze to odlam masonerii), Giordano Bruno glosil dokladnie to, co potem zaczela glosic masoneria. Polscy masoni bardzo cenia Giordano Bruno i uznaja go za swojego ojca duchowego. Czasopismo polskich masonow rytu francuskiego "Wolnomularz Polski" zamiescilo w pazdzierniku 1996 r. (zaraz po otrzymaniu nagrody przez Szymborska) liste masonow, ktorzy otrzymali nagrode Nobla i wiersz Noblistki pt. "Nienawisc" mowiacy o "polskim piekle".
Andrzej Szczypiorski napisal w "Zyciu" nastepnego dnia po tym jak swiat dowiedzial sie o tym, ze Szymborska otrzymala literacka nagrode Nobla swoje
uzasadnienie tej nagrody : "To wzorowa etycznie postawa wobec rzeczywistosci, ktora poetka zawsze demonstrowala, nawet w najtrudniejszych czasach. Jest tak suwerenna duchowo postacia, ze nawet najostrzejszy krytyk niczego nie moglby wytknac."
Pamiec ludzka jest bardzo krotka. Nie pozwolmy aby nasi bliscy, aby nasze dzieci braly slowa Szczypiorskiego za dobra monete. Pamietajmy, ze historia sie powtarza gdy ludzie nie pamietaja juz historii. Warto tez pamietac o tym, ze tam gdzie cokolwiek zostanie oderwane od moralnosci, od sprawiedliwosci, tam predzej czy pozniej zlo zajmuje miejsce dobra.

"Zabic ksiezy"

W moim artykule o Wislawie Szymborskiej pt. "Szymborska, Stalin i Giordano Bruno", ktory ukazal sie w "naszym Dzienniku" na poczatku listopada br. pojawilo sie nastepujace zdanie: "Szymborska z garstka podobnych jej krakowskich intelektualistow domagala sie przyspieszenia wykonania wyrokow smierci na krakowskich ksiezach, ktorych komunisci klamliwie oskarzyli o prace dla obcego wywiadu." Zdanie to wywolalo zainteresowanie wielu czytelnikow. Prosili oni o szczegoly. Ten material te szczegoly wlasnie prezentuje.

W 1951 r. komunisci rozpoczeli bezposrednia bezpardonowa walke z Kosciolem. Zapoczatkowalo ja aresztowanie pod zarzutem szpiegostwa biskupa kieleckiego
Czeslawa Kaczmarka. Pod koniec tego roku aresztowano kilkunastu ksiezy w diecezji krakowskiej. W styczniu 1953 r. odbyl sie ich "proces". Zarzucono im "szpiegostwo za amerykanskie pieniadze". Trzech ksiezy skazano na smierc, a pozostalych na wieloletnie wiezienie.

W lutym 1953 roku gdy ksieza oczekiwali w celach smierci na wykonanie wyroku grupa literatow krakowskich, wsrod ktorych byla Szymborska, podpisala i przekazala wladzom oraz oglosila "Rezolucje Zwiazku Literatow Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego". Czego domagali sie literaci? Czas byl taki, jak pokazala historia, ze broniac ksiezy mogli uratowac im zycie. Wladze komunistyczne wyraznie sie wahaly. Potrzebowaly "poparcia spolecznego". Chcialy podzielic sie odpowiedzialnoscia.

Czyn komunistow byl zbrodniczy i haniebny. Trzeba bylo byc idiota, by uwierzyc, ze w kurii krakowskiej dziala amerykanski wywiad wykorzystujac ja jako swoje narzedzie przeciwko komunistom. Nawet jednak jesli ktos, by w to uwierzyl to i tak musialby uznac, ze stracenie ksiezy to za wysoka kara.

Literaci podpisani pod rezolucja nie byli idiotami. Byli to przeciez ludzie wyksztalceni, swiatli, zorientowani, dobrze poinformowani, rozumiejacy charakter przemian jakie sie odbywaly w Polsce i ich kierunek. Byli to tez, tak by sie wydawalo, humanisci stanowiacy elity, a wiec ludzie, ktorych zadaniem bylo bronic uniwersalnych zasad, nie zgadzac sie na takie dzialania wladz, ktore by w sposob szczegolnie drastyczny byly barbarzynskie, antyludzkie, niesprawiedliwe.
Literaci krakowscy mieli trzy wyjscia. Mogli ostro zaprotestowac wybierajac droge podyktowana przez ich ludzka godnosc i kulture, która reprezentowali, droge heroiczna, droge, ktora bylaby jakos droga meczenstwa. Gdyby wybrali ta droge Bog i historia nagrodziliby ich sowicie. Za miesiac umarl Stalin. Represje by sie skonczyly, a oni w glorii i chwale zostaliby obwolani bohaterami narodowymi.
Literaci ci mogli tez postapic uczciwie i pragmatycznie, dyplomatycznie. Mogli potepic ksiezy, a zarazem domagac sie w imie humanizmu darowania im zycia. Mogliby, tak przy okazji zastosowac pare kruczkow, ktore moglyby ulatwic wladzom komunistycznym postepowanie. Mogliby np. zaproponowac nastepujaca formule: "Komunizm zwyciezyl. Komunizm ma racje. Komunizm jest dobry. Komunizm jest silny i wielkoduszny. Jako taki potrafi wybaczac winy, darowac. Zamiencie ksiezom wyroki smierci na dozywocie."
Literaci krakowscy mogli tez milczec choc z pewnoscia wladze komunistyczne naciskaly na nich, by potepili ksiezy. Gdyby literaci krakowscy nie zabrali glosu represje wladz w stosunku do nich bylyby najmniejsze. Mogliby stracic swoje cieple posadki, otrzymac zakaz drukowania. Nie bylaby to jednak wcale za wysoka cena na honor i wiernosc podstawowym wymiarom czlowieczenstwa, za to, ze sie nie upodlili, nie zostali wspolnikami zbrodni. Ceny tej, to powinni juz wtedy wiedziec, nie placiliby w nieskonczonosc. Zbrodniczy ustroj zwiazany byl z osoba Stalina. Ten zas mial juz swoje lata. Jego smierc musiala pociagnac za soba przemiany - odwilz polityczna.
Literaci krakowscy wybrali czwarta droge. Tresc ich wystapienia byla taka, ze miedzy wierszami mozna bylo wyraznie przeczytac: "Wykonac wyrok, przyspieszyc go." Jednoczesnie i to przy takiej okazji, zlozyli, wrecz na kolanach, czolobitny hold i przysiege wiernosci zbrodniarzom i faktycznym zdrajcom Polski.
Oto tekst rezolucji:
W ostatnich dniach toczyl sie w Krakowie proces grupy szpiegow amerykanskich powiazanych z krakowska Kuria Metropolitarna.
My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. czlonkowie krakowskiego Oddzialu Zwiazku Literatow Polskich wyrazamy bezwzgledne potepienie dla zdrajcow Ojczyzny (wytluszczenie - S. K.), ktorzy wykorzystujac swe duchowe stanowiska i wplyw na czesc mlodziezy skupionej w KSM dzialali wrogo wobec narodu i panstwa ludowego, uprawiali - za amerykanskie pieniadze - szpiegostwo i dywersje.
Potepiamy tych dostojnikow z wyzszej hierarchii koscielnej, ktorzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne.
Wobec tych faktow zobowiazujemy sie w tworczosci swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niz dotychczas podejmowac aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej pietnowac wrogow narodu - dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej."
Rezolucje podpisalo swoimi nazwiskami i pierwszymi literami swoich imion 53 osoby. Wsrod nich znalezli sie tak znani pisarze i krytycy literaccy jak: K. Bunsch, Wl. Dobrowolski, K. Filipowicz (pozniejszy maz Szymborskiej), A. Kijowski, J. Kurek, Wl. Machejek, Wl Maciag, S. Mrozek, T. Nowak, J. Przybos, T. Sliwiak, M. Slomczynski (znany tlumacz Szekspira podpisujacy kryminaly swojego autorstwa pseudonimem Joe Alex), O. Terlecki, H. Vogler, A. Wlodek (pierwszy maz Szymborskiej).
Wsrod sygnatariuszy tej rezolucji znalazl sie rowniez Jan Blonski, ktory kilkadziesiat lat pozniej zarzucal Polakom, rownie klamliwie, w "Tygodniku Powszechnym", "zbrodnicza obojetnosc wobec zaglady getta warszawskiego".
Rezolucje podpisali takze: K. Barnas, Wl. Blachut, J. Bober, Wl. Bodnicki, A. Brosz, B. Brzezinski, , B. M. Dlugoszewski, L. Flaszen, J. A. Frasik, Z. Gron, L. Herdegen, B. Husarski, J. Janowski, J. Jazwiec, R. Klys, W. Krzeminski, J. Kurczab, T, Kwiatkowski, J. Lowell, J. Labuz, H. Markiewicz, B. Miecugow, H. Mortkowicz-Olczakowa, W (lub S.). Otwinowski, A. Polewka, M. Prominski, E. Raczkowski, E. Sicinska, St. Skoneczny, A. Swirszczynska, K. Szpalski, J. Wiktor, J. Zagorski, M. Zalucki, W. Zechenter, A. Zuzmierowski.
Rezolucja ta byla, powtorzmy to raz jeszcze, zbrodnicza i haniebna. Ci, ktorzy ja podpisali, podpisali sie nie tylko pod wyrokami smierci dla 3 ksiezy i pod wyrokami wieloletniego wiezienia dla pozostalych kaplanow, ale podpisali sie rowniez w ten sposob pod pozostalymi zbrodniami stalinizmu. Oni przeciez uzyli swych nazwisk, swoich autorytetow, by wesprzec stalinizm, by go wzmocnic, by go usprawiedliwic.
Jej moralnej wymowy nie oslabia fakt, ze podpisalo sie pod nia wielu znanych literatow, ze w tym samym czasie wielu innych obywateli polskich, w tym znanych ludzi takich chocby jak Galczynski czy Tuwim, postepowalo tak samo czy podobnie.
Jej moralnej wymowy nie oslabia fakt, ze Stalin umarl miesiac pozniej i wyrokow smierci nie zdazono wykonac.

Szymborska mogla teraz po latach wyrazic zal i skruche oraz potepienie dla stalinizmu w swietle jupiterow. Mogla przeprosic Kosciol i Polakow. Mogla w obecnosci kamer telewizyjnych zlozyc kwiaty na grobach ksiezy, ktorych zycie skrocily cierpienia wywolane aktem, ktory wsparla osobiscie. Mogla tez, w ramach zadoscuczynienia przekazac niewielka chocby czesc swojego olbrzymiego majatku na rzecz Kosciola krakowskiego.

Ona zas bez slowa, z usmiechem przyjela z rak przedstawicieli krakowskich wladz samorzadowych tytul honorowej obywatelki Krakowa, tytul, ktory, w tym wypadku, byl swego rodzaju kpina i nowa hanba, juz nie tylko dla niej.
Szymborska zapisala sie w historii Polski i Krakowa nie tylko jako poetka, laureatka nagrody Nobla, ale rowniez jako ktos kto bral udzial w zniewalaniu naszego kraju, eksterminacji polskiego narodu, w dzialaniach zmierzajacych do jego zastraszenia, upodlenia, demoralizacji.
Miejmy nadzieje, ze tych jej czynow i slow nie powtorzy juz nigdy zadna polska poetka.