Kilka faktow z zycia krasnoluda
Wiem, ze czesc ludzi mnie jeszcze nie zna, ich strata.
Wbrew wszystkim plotkom i ploteczkom w Genesisa zaczalem grac w grudniu
1995,
wiec osiagnalem juz zaszczytny wiek jednego roku, w grze wychodzacy na
jakies
30 kilka dni.Jako greenhorne zapisalem sie do Gladiatorow, za duchowa porada
Kehra (dla niezorientowanych kumpla z laba, rowniez grajacego w Genesis).
Potem w tymze stopniu zaawansowania wstapilem do Rockfriendow (nigdy nie
bylo
i nie bedzie lepszej rasowki dla krasnoludow, innych ras tez).Potem zycie
sie
roznie ukladalo, raz lepiej, raz gorzej. Dzieki moim staraniom zaczel grac
Rosenthal a pozniej takze Vivien. Zycie krasnoluda (nie mylic z krasnalami,
bo bardzo tego nie lubie, a jak ktos juz powie skrzat to ma przechlapane
-
kolega Pacman wie o czym mowie) mialo swoje jasne strony - hektolitry gorzaly
przyjemnie drazniace podniebienie konesera porzadnych trunkow, niesamowite
zdolnosci wladanie impulsownikiem nie tyle kinetycznym co raczej tnaco-masakru-
jacym (patrz topor -przyp.tlum. "axe"), chwala zdobywana w wygrywanych
walkach
(tak tak, zycie gladiatora zmusza do ciaglych walk), bylo tez kilka, musze
z
przykroscia stwierdzic, przegranych, zakonczonych odwiedzinami u Larsa
(tego
ostatniego chyba dosc dobrze zna Czucz, z tego co pamietam). Zdobywana
chwala
(patrz EXP, XP - experience points, ekspeki, lub po prostu punkty doswiadcze-
nia) szla krok w krok z pecznieniem sakwy. Krasnoludy z tego slyna (tu
wytraw-
ni gracze RPG (Role Playing Games) powinni pokiwac glowami), ze pieniadze
ce-
nia sobie ponad wszystko. No ale dosc o szlachetnej rasie krasnoludow,
przej-
dzmy spowrotem do mojej skromnej osobki.
Osiagajac poziom championa (przyp.tlum. - czempiona) udalo mi sie
wy-
przedzic kilku bardziej zaawansowanych sposrod grona Polakow (z gory przepra-
szam za impertynencje) jak pod wzgledem poziomu badz poziomow, tak tez
pod
wzgledem cech. Pisaliscie, ze nie mamy naprawde duzych championow z Polski.
Ja obecnie dysponuje sila niesmiertelnego (od dobrych 4 miesiecy), podobnie
kondycja (lata treningu w piciu alkoholu - oczywiscie w grze), ostatnio
udalo
mi sie osiagnac jako taka zrecznosc (epic), moja odwaga rowniez zbliza
sie
szybkimi krokami w kierunku epica. Co do reszty moich cech to jak powiedzialem
na wakacjach ludziom z SGzG, cytuje: "Ja tu jestem od bicia a nie
od myslenia",
to sa one stosunkowo niskie. Inteligencja na razie wynosi prawie brilliant
(tu sobie wyobrazam chichoty wiekszosci z was), natomiast wiedza, tak dlugo
przeze mnie zaniedbywana, wynosi prawie enlightened. Psychologia nie wiele
ma
tu do gadania, jak ktos podskakuje to nalezy go ukrocic, chyba ze faktycznie
okaze sie mocniejszy. Na razie nie mialem powazniejszych konfliktow z innymi
graczami, wiec moge swobodnie mowic o swoich cechach. Przezycia z okresu
lesz-
czowatego (od championa w dol) zostawilem daleko za soba. Oby nigdy nie
wro-
cily.
Jakos w grudniu zeszlego roku zapisalem sie po wielkich trudach i
nie-
snaskach do owych "mistycznych" Elementali. Wiekszosc z was pewnie
juz wie,
ze to jeden wielki niewypal. Na razie sie trzymam tylko sila woli, council
(przyp.tlum. - rada starszych) leci se, ogolnie mowiac, w kulki. Nie bede
sie
rozdrabnial na ten temat, kto wie o co chodzi ten mi przyzna racje (bez
urazy
Manowar, ale czlowiek naprawde moze sie wkurzyc, tzn. krasnolud).
Siegajac w stecz pamiecia, gdzies pod koniec pazdziernika wstapilem
do
Rich Men's Club'u i to bylo czyms niesamowitym. Kupa kasy przepadla, ale
emoty
byly tego warte. Dla wiekszosci z Was moze sie RMC kojarzyc z Monika na
miejscu
prezesa tegoz klubu, ale jak wszyscy dobrze wiemy Monika jest ewenementem.
Po tym doswiadczeniu zaczalem byc jeszcze wiekszym sknerusem, ale ci co
kiedys
byli ze mna w druzynie chyba nie moga narzekac na brak pieniedzy z mojej
stro-
ny, przynajmniej tak mis sie wydaje. Pozniej, osiagajac wiek 25 dni,pozwolilem
sobie wstapic do Old Fogey's Club'u, zawsze chcialem miec w opisie: "Muto
lea-
ves limping west". I tak moje skromne marzenia sie spelnily. Teraz
sobie weso-
lo kuleje przemierzajac swiat wzdluz i wszerz.
Wracajac do mojego opisu, ktorego "wymagacie" :
Muto, the white-bearded, orange-haired male dwarf, czyli
~~~~ bialobrody, pomaranczowowlosy mezczyzna krasnolud
gildie:
~~~~~~~
Rockfriend (obecny poziom Professional)
Gladiators (obecnie najwyzszy tytul Supreme Master Gladiator of Athas)
Elementals (obecnie Deep Sapphire)
w grze od grudnia 1995, moze to byl nawet listopad, nieistotne
charakter (alignment) raz swiety, raz przeklety, ale ogolnie w okolicy
neu-
~~~~~~~~~ tralnego
ozdoby: poprzekluwane wszystkie mozliwe czesci ciala (ZA MALO !)
~~~~~~~ kilka tatuazy, zazwyczaj zakrytych przez zbroje
satanic midnight black eyes (stare nawyki)
raven black waist length hair matted with blood (niezgodne z opisem,
ale tego bledu nie da sie wyeliminowac, niestety)
Z wyrazami szacunku i podziwu dla wszystkich tworcow i wspoltworcow tejze
strony
Muto the Great Son of Thor (Genesis)
Thor Niewybaczajacy, czasami robiacy wyjatki (s.p. Arkadia)
Wojtek (zycie pozagrobowe, eee, obecne)