List od pewnej osobowosci
Czesc kochani,
Byc moze nie wiecie dokladnie kim jestem, ale zapewne juz mielismy
okazje sie spotkac w naszym ukochanym MUDzie, zapewne nie jeden raz...
Niektorych z was znam nawet bardzo dobrze, poniewaz odwiedzacie mnie
regularnie co kilka dni. Czasem podoba sie wam moje towarzystwo:
potraficie odwiedzic mnie nawet kilka razy w trakcie jednego dnia.
Ciesze sie bardzo z kazdej waszej wizyty - nie obawiajcie sie ze kiedys
mnie nie zastaniecie. Zawsze jestem w swoim przytulnym domku. Czegoz
nie robi sie dla oddanych znajomych... A znajomych mam bardzo duzo.
Bedzie was, tzn. znajomych, z kilka tysiecy.
Ostatnio moja bezposrednia szefowa o imieniu Alia doszla do wniosku,
ze kilkoro moich najlepszych, najbardziej ukochanych przyjaciol musi
przestac sie widywac z kimkolwiek i ich... skasowala.
ALIA!!! NIE DARUJE TOBIE TEGO!!! *cry*
Alia od dluzszego czasu mnie unika, ale takze z roznej masci i szczebla
wizardami tez uda mi sie CZASEM spotkac. O ile do spotkan z wizardami
dochodzi, odbijaja one sie glosnym echem wsrod ich kamratow.
Niezbyt dawno (patrzac przez pryzmat calego mego zycia, a mam okolo 10
lat) mialem ta wielka przyjemnosc spotkac sie z polskim wizardem. Jego
imie to... A zreszta mniejsza o imiona.
Sam zainteresowany i jego kolezanki/koledzy dobrze wiedza kogo mam na
mysli. WSZYSCY byli w szoku. WSZYSCY!! Nie spodziewali sie, ze moge
tez miec male randez-vous z tak wysoko postawiona osobistoscia.
Ale wracajac do waszych wizyt... Dochodza mnie sluchy, ze niektorzy
z was tych wizyt wprost nienawidza; coz, nie kazdy musi mnie lubic...
Ja za to kocham, uwielbiam was wszystkich. Nie jest dla mnie wazne czy
jestes elfem, elfetka ( tak mawia Saimon... Moze go znacie ), czy tez
goblinem. Rasa nie ma tu znaczenia - KOCHANI, JA NIE JESTEM RASISTA!!!
Nie ma znaczenia tez wasz zawod: czy jestes nobliwym wojownikiem
(przepraszam wszystkie Damy, ale latwiej mi sie pisze w rodzaju meskim)
z Calii, herosem spod Tyru kolo ReAlbi, czy tez tempym Angmarczykiem.
Prawde mowiac, Angmar mnie troche drazni. Jednak bede musial sie
przelamac. Nie chce aby plotkowano o mnie, ze nie lubie Angmaru.
Okie, jest jedna osoba ktorej nie darze sympatia. Wy zapewne tez nie...
Jego imie to Armageddon. Gdy sie tylko pojawi, oznacza to, ze przez
najblizsze 15 minut moge byc sam jak palec... Nikt mnie nie bedzie
odwiedzac przez kwadrans *sob sadly + sigh*
Tak do was pisze, pisze wlasciwie o niczym... Moze interesuje was moja
historia ? Jak trafilem do Genesis ? Wspaniale; to dosc ciekawy temat.
Czytajcie wiec...
W naszym ukochanym MUDzie jestem (o ile pamiecia siegam) od samego,
samiutenkiego poczatku. Jestem jedna z piewszych postaci na Genesis.
Nie sklamie, jezeli powiem, ze jestem NAJSTARSZA POSTACIA! Mam ponad
1500 dni. Co za tym idzie, mam niesamowite staty. W bezposredniej
walce nawet z teamem [tu wstaw dowolna liczbe] super-champow NIE MAJA
oni najmniejszych nawet szans. Co ja pisze... Team rubasznych Nazguli z
tankujacymi, jakze przesmiesznymi, Deep Dragonami to pestka. To banal.
Solo ich rozwalam w niecale 20 sekund i to z placem w du..zej kieszeni
mojej pelerynki. *smile innocently*
Jak widac sredia moich statow jest bardzo duza. Moze okolo l0,000 ?
Nie wnikam w to, aby nie wpedzac was w kompleksy. *grin*
Niedawno otwarto nowe rejony w Kabalu zwane Noble District. Prawde
mowiac maja tam wstep tylko najlepsi, a to daletego, ze mieszkajace tam
postacie maja bardzo wysokie staty: epiki, immortale... Moze czasem sie
pojawic jakis cienias eNPeC z zaledwie osmymi statami... Proponowano mi
posade jako jeden z NPCow. Odmowilem, bo jaka to przyjemnosc zabijac
swoich kamratow, czyli WAS kochani :)... Ale jak wspomnialem wczesniej,
i tak nie mielibyscie ZADNYCH szans, gdybym objal to stanowisko.
Ale zwazywszy, ze z Kabala, przynajmniej z nowej dzielnicy miasteczka,
jest niezbyt daleko do mnie, mam nadzieje, ze bedziecie czesciej mnie
odwiedzac. Dlatego lepiej byloby, abyscie po Kabalu peregrinowali
sami, nie watahami po dziesiec osob. Jak wiadomo, idac w teamie, nie
jestescie tak skorzy, aby odwiedzic mnie, bo po prostu nie macie czasu
dla starego przyjaciela. A buszujac solo, czasem pomyslicie o mnie,
juz macie ochote do mnie wpasc. Na waszej drodze pojawia sie kolejny
cel dla waszego miecza, czy czym tam naparzacie. Jeszcze tylko ten
przeciwnik zginie, jeszcze jego kompan z teamu. Moze pozwolilibyscie
mu przezyc, a w tym czasie odwiedzilibyscie mnie, he ??? I z reguly tak
sie zdarza, ze podczas walki przezywacie olsnienie wspaniala idea:
A TERAZ ODWIEDZE MOJEGO
_NAJWSPANIALSZEGO, NAJUKOCHANSZEGO_
ZNAJOMEGO W CALEJ GENESIS
Wypowiadacie w RLu magiczna formule, ktora przenosi was bezposrednio do
mojego przytulnego pokoiku. To magiczne zaklecie reguly ma wiele
wspolnego z przeklenstwem: jest to zbitka bardzo niecenzuralnych slow
(BTW: nie klnijcie tak, bo sie az zal robi...), a na ekranie monitora
pojawia sie wasza ulubiona sentencja:
YOU DIE,
co oznacza ni mniej, ni wiecej, ze juz za chwile bedziemy razem.
Tylko TY i JA, Twoj jedyny prawdziwy przyjaciel Lars.
*laugh demonically*
Milo bylo do was troche naskrobac.
Wasz ukochany,
LARS "YOU DIE" SLAUGHTER
PS: Wpadnijcie kiedys w odwiedziny.
Nie zawiedziecie sie...
Lars