|
|

Polityka
Numer 26, 2000
Jerzy Baczyński
Metoda profesora Rockiego
Swoisty ranking rankingów przedstawił na łamach "Rzeczpospolitej" prof. Marek Rocki, rektor SGH.
Można się spierać o metody budowania rankingów, ale jeśli mają być one użyteczne, powinny być, w naszym przekonaniu, możliwie obiektywne, unikające klasyfikacji wyssanych z palca bądź opartych na prostych badaniach opinii.
Decydując się na tworzenie własnego rankingu wyższych uczelni mieliśmy świadomość, jak trudne to jest zadanie, jeśli chce się je wykonać rzetelnie i uczciwie. Grupa naukowców, których zaprosiliśmy do współpracy, przez kilka tygodni pracowała nad samą metodologią, ustalając zestaw kryteriów, wzory ankiet, systemy wag, sposoby obliczeń i prezentacji danych. Sięgaliśmy do wszelkich istniejących źródeł informacji, dodatkowo uzupełniając je ankietami przeprowadzonymi w uczelniach i wizją lokalną. W sumie poddaliśmy analizie kilka tysięcy samych ankiet, nie mówiąc o kolejnych setkach danych, obrazujących różne aspekty pracy uczelni wyższych. Przyjętą przez nas metodę szczegółowo przedstawiliśmy w rankingu, wychodząc z założenia, że musi być ona jawna i poddana krytycznemu osądowi odbiorców. Z ciekawością porównywaliśmy też wyniki naszej pracy z rankingami opublikowanymi w innych czasopismach. Swoisty ranking rankingów przedstawił na łamach "Rzeczpospolitej" prof. Marek Rocki, rektor SGH. Profesor mocno skrytykował ranking tygodnika "Wprost", podważając jego rzetelność (brak należytej dokumentacji, powoływanie się na nieistniejące dane, brak informacji, kto i w jaki sposób mierzył podane wskaźniki). Najwyżej ocenił ranking miesięcznika "Perspektywy", czyli własny, ponieważ profesor jest głównym autorem tego opracowania, następnie zestawienie prezentowane przez "Rzeczpospolitą" i "Politykę". Na koniec zauważył: "Ale rankingi Polityki i Wprost mają wady, które dyskwalifikują ich wiarygodność i użyteczność; są poniżej poprzeczki".
Nie bronię publikacji "Wprost", bo i dla nas jest ona dość tajemnicza, wszakże od profesora i rektora SGH można by oczekiwać większego obiektywizmu sądów, choćby takiego, jaki wykazał podczas relacjonowanej wyżej dyskusji w "Polityce". Rankingi "Perspektyw" i "Rzeczpospolitej" zdominowane są przez kryteria subiektywne: po prostu poproszono grupę naukowców, a także przedstawicieli pracodawców, aby powiedzieli, które uczelnie - ich zdaniem - są najlepsze. Naszym zdaniem ta metoda ma pewne istotne wady, gdyż ustala hierarchię uczelni i wydziałów na podstawie wyrywkowej, z konieczności, wiedzy ankietowanych oraz powiela ich przekonania i wyobrażenia. Pośrednio potwierdzili to nam w rozmowach choćby przedstawiciele pracodawców, mówiąc, że źródłem ich wiedzy o tym, która uczelnia jest lepsza, a która gorsza są... publikowane rankingi. Dlatego w naszym zestawieniu największe wagi przypisaliśmy parametrom mierzalnym i obiektywnym, opinie zainteresowanych traktując jako istotne, ale pomocnicze. Można się spierać o metody budowania rankingów, ale jeśli mają być one użyteczne, powinny być, w naszym przekonaniu, możliwie obiektywne, unikające klasyfikacji wyssanych z palca bądź opartych na prostych badaniach opinii. Profesor Rocki, broniąc swojego produktu, dość nonszalancko zdyskwalifikował konkurencyjne oferty, co można wybaczyć autorowi, ale trudniej rektorowi największej (i najlepszej, także w naszym rankingu) ekonomicznej uczelni w kraju, która - jak mniemamy - uczy także, co to jest rzetelna analiza faktów i merytoryczna polemika. Po dyskusjach w różnych środowiskach w przyszłym roku zamierzamy poszerzyć ranking "Polityki" o kolejne kierunki i uczelnie, zapewne także dokonując pewnej korekty przyjętych wag, w niewielkim stopniu samych kryteriów. Chcemy, żeby rankingi "Polityki" stały się instytucją naszego życia akademickiego. Poparcia będziemy szukać dla przyjętej przez nas metody, a nie jej wyników. Porównanie oferty akademickiej (zwłaszcza że i tu zaczyna się tworzyć rynek) jest sprawą dość poważną, przynajmniej na tyle, aby unikać metody rektora Rockiego: nie ważne jak, byle moje było na wierzchu.
|