|
![]() Życie Warszawy 27 maja 1999 Wady projektu. Rozmowa "Życia Warszawy" z profesorem Markiem Rockim, nowym Rektorem SGH
Nowym rektorem
Szkoły Głównej Handlowej jest od wczoraj prof. Marek Rocki. Będzie kierował
uczelnią przez trzy lata.
Jak pan ocenia zaproponowany przez Ministerstwo
Edukacji Narodowej projekt ustawy o szkolnictwie wyższym, który wprowadza
powszechną odpłatność za studia i równocześnie eliminuje wysokie czesne wnoszone
przez studentów studiów zaocznych?
Ten projekt zuboży SGH. Prawie połowę
naszych środków stanowią pieniądze, które wpłacają studenci zaoczni. Gdy czesne
wysokości 10 proc. średniego wynagrodzenia będą płacić wszyscy studenci,
pieniędzy w naszej kasie będzie o połowę mniej. Będziemy wtedy zarabiać głównie
na studiach podyplomowych. Wydaje mi się jednak niezręczne, aby z pieniędzy za
studia podyplomowe utrzymywać studia dzienne. Będziemy też sprzedawać badania i
ekspertyzy. Chcielibyśmy, by tej ustawy parlament nie uchwalił. Dlatego
utworzymy w Sejmie swoje lobby. Liczymy tutaj na naszych absolwentów - np. na
Adama Glapińskiego i Dariusza Rossatiego.
Jakie widzi pan inne minusy projektu ustawy?
W projekcie ustawy niedobre dla szkoły są na przykład opłaty za
indeks, które ma określić minister. U nas indeksów nie ma. Wyniki studentów
kodowane są elektronicznie. Mamy wracać do przeszłości, aby sprostać wymogom
przepisów?
Jakie zmiany przewiduje pan na uczelni?
Nic nie będę zmieniał, ale chcę kontynuować rozpoczętą działalność. Jak
byłem prorektorem przez dwie kadencje, to reformowaliśmy uczelnię. Wydaje mi
się, że te reformy trzeba dokonczyć i to było moje hasło w kampanii wyborczej.
Chcę podnieść jakość usług dydaktycznych i badań naukowych, lepiej zorganizować
uczelnię.
Jakie cele stawia pan sobie jako rektor?
Będę się starał zmienić sposób podziału pieniędzy z budżetu. W tej chwili zależy on od liczby studentów, nie od liczby chętnych na studia. Popyt na nasze studia wzrasta, wzrasta też liczba kandydatów. A my nie mamy pieniędzy, które moglibyśmy przeznaczyć na rozwój uczelni. Doinwestowania wymaga cała baza dydaktyczna. Mamy pięć tysięcy studentów dziennych, dla których stworzyliśmy wirtualny dziekanat.
Studenci wiele rzeczy mogą załatwić przez Internet, np. zapisują się na
przedmioty w komputerowej sieci, ustalają własny harmonogram zajęć. Mamy 50-60
komputerów, ale ciągle jest ich za mało. Studenci stoją w kolejkach. Mają po
pięć minut na załatwienie swoich spraw i nie mogą przy niektórych komputerach
usiąść na krześle, by korzystanie z Internetu nie zajmowało im zbyt dużo
czasu.
Jaką renomę ma uczelnia za granicą i czy dyplom wydany przez SGH jest
tam uznawany?
Nie ma umów międzypaństwowych w sprawie uznawania dyplomów,
ale SGH jest znana na świecie, współpracujemy z różnymi uczelniami, które zawsze
mogą zaświadczyć, jaki poziom reprezentujemy. Zalecamy też studentom zagraniczne
staże. To ważne, aby kontaktów z zagranicą było jak najwięcej, bo w chwili
wejścia Polski do Unii Europejskiej nasz absolwent musi być konkurencyjny wobec
biznesmenów z Europy Zachodniej. Plusem naszej szkoły jest jeszcze fakt, że
studenci uczestniczą w zajęciach prowadzonych przez osoby aktywne w gospodarce
np. premiera Leszka Balcerowicza. Inne uczelnie nie mają takich wykładowców.
Rozmawiala Agnieszka Korniłow
|
||||