Opowieść sprzed lat... wielu lat!
Początek chwili...
Zwykły marcowy świt.
Budzik zadzwonił jak zwykle o piątej, swoim obrzydliwie skrzeczącym instrumentem, łypiąc na mnie złowrogo, lecz zupełnie inaczej niż każdego, poprzedniego poranka. Spojrzałem jeszcze raz... przez moment wydawało mi się, że jego wskazówki wykrzywiały się do mnie w złośliwym uśmiechu. Przez uchylone żaluzje wpadł promień słońca. W ułamku sekundy szkło czasomierza rozbłysło i równie szybko zgasło. - dziwne? - pomyślałem zafascynowany tym zjawiskiem. Druga myśl była już bardziej racjonalna - czyżbym znów "wariował"? Kawa, papieros, szybka toaleta, śniadanie dla córki, przy okazji też coś przegryzłem. Jeszcze łyk kawy, materiały do porannej audycji. Sprawdzam, tak są w torbie. W porządku. Jest 5:35. Cicho stąpając wychodzę, zamykam drzwi. Julka idzie do szkoły na drugą lekcję, niech jeszcze sobie pośpi... Idąc... cały czas nie mogłem wyrzucić z głowy myśli o porannym zdarzeniu. Kiedy wchodziłem na peron podwarszawskiej kolejki, słońce oślepiło mnie przez moment. Coś zawirowało w mojej głowie!
Już wiedziałem...***
Po definitywnym rozstaniu z żoną, pozostając sam z córką, w umyśle paliła się tylko jedna lampka - „jak przeżyć bez nieustającej i drążącej mój mózg myśli o samotności”
Perspektywa wieczornych pogadanek z telewizorem nie była dla mnie zbytnio kusząca, jak również nie mogłem pogodzić się z wizją zgnuśniałego starca zatracającego się w samobójczym pędzie w wyścigu o życie.
Pozostawał mi jedynie sprawdzony przez wieki i przez wielu, sposób na rozruch ciała i umysłu, nie kolidujący wtedy jeszcze ani z moim zdrowiem, ani sumieniem. I tak oto wschód słońca następował dla mnie tuż po spotkaniu z butelką pełną mocnego trunku, jakim zazwyczaj był gin lub (w tamtym tłustym okresie) dobra markowa whisky! Egzystencję w otaczającej mnie ciemności dnia zamieniałem na sztuczny blask wegetacji. Potrzebowałem tego, aby wstać, aby myśląc nie myśleć, móc się porozumiewać i wykonywać normalne czynności związane z wychowywaniem dziecka, domem i pracą.
Praca! A właściwie dwie różne historie, które musiałem dzielić między sobą w ciągu dnia i nocy.
Więcej?
Niestety, musisz poczekać na papierową wersję...
Jej Relikwie - Wybrane
Datownik!
| Marzec 1999 | "Początek" | więcej… |
| Grudzień 2004 | "Prawda" | więcej… |
| Luty - Lipiec 2008 | "Seria Niefortunnych Zdarzeń" | więcej… |
| Wrzesień 2008 | "Ostatni Dzień Lata" | więcej… |

